Ubezpieczenie od powodzi
Niemal każdego roku w okolicach wczesnowiosennych roztopów i w porze sierpniowych obfitych deszczów polskie media informują o podtopieniach i powodziach. Dramat ludzi dotkniętych tą klęską żywiołową jest znacznie większy, jeżeli nie posiadają oni ubezpieczenia od powodzi. Bardzo często uświadamiają to sobie w ostatniej chwili, kiedy fala powodziowa zbliża się do ich domostw, a w takich przypadkach ubezpieczyciele rzadko decydują się na udzielenie polisy. Dlatego też każdy, kto posiada nieruchomość na terenach zagrożonych powodzią, natychmiast po jej nabyciu powinien postarać się o zapewnienie sobie i swojemu majątkowi odpowiedniej ochrony.
Wbrew powszechnej opinii powódź jest groźna nie tylko na terenach położonych w pobliżu większych rzek i zbiorników wodnych. Kupując działkę lub dom warto poszukać informacji o tym, jaki jest poziom wód gruntowych w danym miejscu. Jeżeli jest on wysoki, to nawet mimo dużego oddalenia, na przykład od rzeki, w przypadku silnej ulewy naszej nieruchomości grozi podtopienie. Warto pamiętać, że powodzi nie można mylić z zalaniem. Towarzystwo ubezpieczeń zazwyczaj interpretuje to zjawisko jako skutek na przykład pęknięcia rur doprowadzających wodę lub pozostawienia odkręconego kranu. Nie wolno więc uśpić swojej czujności i polegać jedynie na ubezpieczeniu od zalania.
W ubezpieczeniach od powodzi kryje się dość dużo pułapek, dlatego przed zawarciem umowy warto skontaktować się z doradcą. Niuanse dotyczą na przykład odległości nieruchomości od wałów przeciwpowodziowych, zakresu ubezpieczenia (nie obejmuje ono chociażby pojazdów mechanicznych, ale części zamienne samochodów już tak), a nawet kwestii pozostawienia otwartych okien, co w wielu wypadkach wyklucza możliwość wypłaty odszkodowania. Mimo to nie istnieją argumenty, które mogłyby zakwestionować słuszność ubezpieczania się od powodzi. Co roku setki, a nawet tysiące rodzin tracą w jej wyniku dorobek całego swojego życia, przy którym miesięczna lub roczna składka wydaje się naprawdę niewielkim poświęceniem.